Otwartość portu kończyła się co prawda do wpuszczenia gawiedzi na boczną płytę, gdzie mogli z bliska obejrzeć 'ekspozycję stałą', czyli wszystko co przyleciało, a do tego Barracudy, autobus lotniskowy (wyleciała mi nazwa z głowy), schodki i takie tam - ale było fajnie

Petrolot zafundował wszystkim przylatującym lanie pod korek, więc zleciało się sporo małego lotnictwa z okolicy. Pogoda była świetna, program zrealizowano w pełni poza lotami balonem - wiatr za silny. Jak dla mnie hitem był oczywiście Jurek Makula i jego Fox. O cztery silniki mniej romatyczni byli Żelaźni, ale za to lecieli dwa razy i równie widowiskowo. Całość imprezy dobrze prowadzona przez kompetentnego w sprawach lotniczych i wygadanego człowieka (niestety nie znam nazwiska). Organizacja wszystkiego (jak nie było akrobatów, to latały widokowe, a w to wszystko jeszcze bez opóźniej wkomponowano kilka połączeń rejsowych) godna podziwu. Do zobaczenia za rok
