|
Polak, czyli kto? Gdzie plasujemy sie w peletonie narodów Polak wszedl do Europy. Z polskimi lekami, kompleksami i pycha. Pycha mu mówi, ze on te Europe nauczy prawdziwych Wartosci. Kompleksy przestrzegaja, ze w konkurencji z Zachodem nie da sobie rady. Lek podsuwa wizje wynarodowienia i skolonizowania Polski przez silniejszy Zachód. Leki, kompleksy i pycha to oczywiste zródla narodowej nerwicy. Ale ta nerwica rosnie przede wszystkim dlatego, ze coraz bardziej falszywa jest samoswiadomosc Polaka. JACEK ZAKOWSKI (Polityka.pl) Nieprawdaz, ze jakos coraz trudniej sie w sobie odnalezc? Zauwazyliscie Panstwo, ze Polak rzeczywisty przestal pasowac do Polaka wyobrazonego? I kto nam to zrobil? Zdaje sie, ze to III Rzeczpospolita tak nas przewalcowala, przerzezbila i przestylizowala. Swiat wokól nas sie zmienil. My sie zmienilismy. A nasze wyobrazenia o sobie zostaly z grubsza takie, jakie byly. Pora zaczac sie uczyc naszego nowego wizerunku. Zwlaszcza ze wlasnie dostalismy doskonale lustro, w którym mozemy sie zobaczyc na tle innych spoleczenstw i na przestrzeni poprzedniej dekady. Co stalo sie w naszych polskich glowach? Gdzie sie plasujemy w peletonie narodów? Kiedy Polak w to lustro popatrzy, od razu ze zdziwieniem spostrzega, ze - wbrew temu, co nam sie od pokolen wydaje - na tle innych spoleczenstw nie jestesmy ani specjalnie dziwni, ani wyjatkowi. Ot, taki sobie, dosc przecietny w tym swiecie narodek. Nie tylko pod wzgledem rozmiarów i zamoznosci. Takze nasza tozsamosc - wartosci, poglady i postawy - lokuje nas przewaznie w srodku peletonu wspólczesnych spoleczenstw. Wsród 80 badanych spoleczenstw najczesciej odnajduje siebie w srodkowej tercji - gdzies miedzy 25 a 55 miejscem. Swoja innoscia moze jeszcze czasem szokowac Brytyjczyków czy Niemców, ale nawet w Europie rzadko trafia na skrajne pozycje. Gdy popatrzy uwazniej, widzi tez, ze jezeli cos go zdecydowanie wyróznia, to niespójnosc pogladów oraz tempo zmiany. To tempo i te zmiany powoduja, ze musi zrewidowac opinie na swój temat. Na poczatek: zegnaj Pawiu i Chrystusie narodów . Witaj globalny sredniaku! Leniwy pracoholik Polak przywykl widziec siebie jako lekkoducha. Polskosc wyobrazona to romantyczne zrywy i codzienna gnusnosc. Lustro Ingleharta pokazuje nieco inny obraz. Jak Polak szuka potwierdzenia swego wyobrazenia, to oczywiscie je znajdzie. Bo tylko na jedno pytanie najczesciej ze wszystkich odpowiedzielismy tak i bylo to akurat pytanie, czy czlowiek powinien miec prawo nie pracowac, jesli nie ma na to ochoty . To by potwierdzalo stary stereotyp, ze wsród narodów swiata wyróznia nas glównie lenistwo. Ale sprawa nie jest taka prosta. Polakowi przyzwyczajonemu do swego stereotypu az trudno uwierzyc, ze na tle Europy plasujemy sie juz w scislej czolówce milosników pracy. Co wiecej, niebawem stac sie mozemy najbardziej pracowitymi Europejczykami, bo Zachód coraz bardziej sie leni, podczas gdy my stajemy sie coraz wiekszymi entuzjastami pracy. Na poczatku poprzedniej dekady mniej wiecej jedna trzecia Francuzów, Anglików i Polaków uwazala, ze praca jest w ich zyciu zbyt wazna. Teraz uwaza tak dwie trzecie Francuzów (to jest rekord swiata!), polowa Anglików, blisko polowa Niemców (!) i niespelna co szósty Polak. W Unii Europejskiej nie ma drugiego narodu deklarujacego, iz praca jest w jego zyciu tak wazna. (Czyzby tak objawial sie lek przed bezrobociem?) Waga, jaka wiekszosc starych Europejczyków i Amerykanie przywiazuja do pracy, radykalnie spada. Natomiast Polacy uwazaja ja za coraz wazniejsza. I nie chodzi tu tylko o prace jako zródlo utrzymania. Dla Polaka praca jest sprawa ambicji i honoru w stopniu duzo wyzszym niz dla wiekszosci Europejczyków. Polak chce sie realizowac w pracy i zadziwiajaco czesto uwaza, ze dostawanie pieniedzy bez pracy jest upokarzajace. Tak sadzi 64 proc. Polaków, 47 proc. Czechów, 44 proc. Hiszpanów i Francuzów, ale tylko 1/3 Anglików, Niemców i Amerykanów. Moze wiec czas kuc nowe powiedzenia: pracowity jak Polak i leniwy jak Niemiec ? A moze lepiej jeszcze z tym poczekac? Wystarczy zapytac Polaków, co w pracy jest dla nich wazne. Az 93 proc. wymieni dobra place. Wiecej niz w jakimkolwiek kraju Unii Europejskiej. O polowe wiecej niz we Francji czy Austrii. Ale równiez w innych dziedzinach nasze oczekiwania wobec pracy sa bardziej zdecydowane niz oczekiwania wiekszosci zachodnich Europejczyków. Bardziej chcemy miec prace nie tylko dobrze platna, ale tez spokojna, pewna, szanowana, pozwalajaca wykazac sie inicjatywa, odpowiedzialna, interesujaca, wykonywana w milym towarzystwie, dajaca szanse rozwoju i promowania siebie. Polak pod kazdym wzgledem ma wobec pracy oczekiwania wyraznie wygórowane. Przynajmniej na tle Europy. To moze tez czesciowo tlumaczyc nasze pierwsze miejsce w akceptacji dla tych, którzy nie chca pracowac. Bo prace, jakiej oczekuja Polacy, nie tak latwo jest znalezc, co doskonale potwierdza los tych, którzy juz po kilku dniach wracali z angielskich wypraw za chlebem . Ale przede wszystkim tlumaczy to nasze permanentne zrzedzenie (zwlaszcza na temat wladzy). Polak wie, jak trudno mu dogodzic. Surowy anarchista Polak-obywatel patrzy w lustro niechetnie i niepewnie. Od pokolen kazano mu uczyc sie obywatelskosci u obcych. Jako patriota dobrze sprawdzal sie w czasach heroicznych. W czasach banalnej codziennosci jako obywatela drecza go kompleksy: sobiepanstwa, warcholstwa, cwaniactwa, prywaty. Patrzac w glab lustra Ingleharta Polak zauwaza, ze w latach 90. przezyl cos w rodzaju rewolucji etycznej. Zwlaszcza nabral wyrozumialosci dla rozmaitych ryzykownych zachowan. Bardziej rygorystyczny stal sie tylko wobec nieplacenia podatków. To niepokoi Polaka-obywatela. Ale po chwili widzi, ze nie ma powodu pograzac sie w kompleksach. Na tle Europy - przynajmniej w deklaracjach - nie wyglada zle. Nawet przy Niemcach - których tyle razy stawiano mu za wzór dyscypliny i cnót obywatelskich - prezentuje sie godnie, wrecz rygorystycznie. Porzadny Niemiec - ale nie tylko on - czesciej niz Polak akceptuje oszustwa podatkowe, branie lapówek, klamstwa, a nawet jazde po alkoholu, smiecenie i przekraczanie predkosci. Teraz Polak-obywatel jest dumny, bo na tle sasiadów wygladamy na wzorowa spolecznosc ludzi uczciwych i prawych. Za gwozdz do trumny stereotypu praworzadnego Niemca i anarchicznego Polaka uznaje opinie na temat donosów. Bo blisko polowa Polaków i tylko co czwarty Niemiec jest zdania, iz osoba posiadajaca informacje mogaca pomóc wymiarowi sprawiedliwosci powinna przekazac ja wladzom . Trudno w to uwierzyc, ale czy lustro moze klamac? Gdybyz deklarowane oceny decydowaly o rzeczywistych postawach! Bylibysmy wówczas jednym z najporzadniejszych spoleczenstw Europy, a moze i swiata. Jednak Polak konstatuje ze smutkiem, ze najbardziej w swiecie rygorystyczni w ocenie zachowan obywatelskich okazuja sie byc mieszkancy Bangladeszu, Turcji i Wietnamu, a kraje te nie slyna z nieprzekupnosci ani ze skrupulatnosci w placeniu podatków. Wiec Polak-obywatel zaluje, ze rygoryzm obywatelskich wartosci tak czesto odnosi sie raczej do innych - nie do tych, którzy go wyznaja. Tolerancyjny ksenofob Co Polak widzi wokól siebie, zanim spojrzy w lustro Ingleharta: polskosc, czyli Naród, Spoleczenstwo, Wspólnote, dziedzictwo wielkich zrywów od Potopu do Solidarnosci. A co widzi, kiedy w to lustro popatrzy? Siebie. Dookola pustka. No, moze poza krewnymi. Co gorsza, widzac w lustrze te pustke Polak czuje ulge. Bo niczego dobrego po innych przeciez sie nie spodziewa. Polak innym nie ufa. Kiedy na przyklad pytano: Kogo nie chcesz miec za sasiada , w przypadku 9 z 12 grup zglaszalismy wiecej zastrzezen niz mieszkancy jakiegokolwiek kraju starej Europy i nigdy nie zeszlismy ponizej polowy swiatowej tabeli. Nie da sie tego calkiem spisac na karb ksenofobii czy nietolerancji. Ksenofobia i nietolerancja oczywiscie istnieja, ale trudno nimi wyjasnic szczególna niechec Polaków do sasiadowania z rodzina wielodzietna. Lustro prowadzi nas raczej w strone przypuszczenia, ze sprawa jest glebsza i szersza. Zdaje sie, ze Polacy maja ponadprzecietna sklonnosc do slodkiego, milego zycia i chcieliby wyeliminowac wszystko, co moze je naruszyc. Na poczatku dekady jeszcze co trzeci z nas uwazal, ze innym warto ufac. Teraz juz tylko co piaty. Malo jest na swiecie ludzi tak nieufnych jak Polak. Pod wzgledem zaufania do ludzi idziemy leb w leb z mieszkancami Azerbejdzanu i Serbii, którzy nie ciesza sie najlepsza opinia. W calej powiekszonej Unii tylko Lotysze, Slowacy i Portugalczycy sa bardziej nieufni niz my. To czesciowo tlumaczy sile aferalnych wybuchów targajacych Polska - czasem z blahych powodów. Bo ludzie nieufni chetnie wierza w najgorsze wiadomosci o innych. Polak stojacy przed lustrem wie, ze nieufnosc moze byc samoistna przypadloscia rozumu czy kultury i nie musi miec zródel w nieuczciwosci innych. Jednak zdaje sobie sprawe, ze jest to cecha raczej utrudniajaca niz ulatwiajaca zycie, frustrujaca (bo rzeczywistosc obserwowana przez pryzmat nieufnosci tym bardziej nie dorasta do naszych wysokich oczekiwan) i raczej sprzyjajaca naruszaniu zasad ( skoro wszyscy je lamia, to ja nie bede ostatnim frajerem ) niz ich przestrzeganiu. Sprzyja im tym bardziej, ze Polak nalezy do jednego z najmniej uspolecznionych narodów na swiecie. Pod wzgledem udzialu w róznych organizacjach i pracy spolecznej z reguly jestesmy w ogonie - nie tylko europejskiej, lecz takze swiatowej stawki. To sprawia, ze sie nawzajem nie znamy. Na tle wspólczesnego swiata jestesmy skrajnymi samotnikami i indywidualistami. Tylko w 8 krajach swiata ludzie rzadziej utrzymuja kontakty towarzyskie niz w Polsce. I to nie dlatego, ze nas na zycie towarzyskie nie stac albo ze nie mamy na nie czasu. Po prostu przyjaciele nie sa dla nas wazni. Nalezymy do dziesiatki najmniej towarzyskich wspólczesnych spoleczenstw (tak sie sklada, ze wiekszosc z nich mieszka w Europie Wschodniej). A co jest dla nas wazne? Przede ... więcej ť
|