|
Czolem Wpadlem na taki maly pomysl... Nie wiem czy zostal wykorzystany, bo mam tylko glowny podrecznik do NS, a niebardzo mam jak archiwum grupy przejrzec. Co wy na to, gdyby Moloch do walki z ludzmi wykorzystal samych ludzi ? Po co ? Ot chocby jako czesci do swych maszyn (z podrecznika glownego), czy moze jako agentow... pamietacie Terminatora ? Reesee mowi w pewnym momencie o losie ludzi uzywanych przez Skynet - jako ladowacze trupow na przyklad. Jak pozyskac ludzi ? Mozna tego calkiem prosto dokonac. Wariant pierwszy ...bo ty jestes ze mna . W swiecie NS brakuje wszystkiego. Gdyby tak rzucic ludzkiej osadzie jakies ochlapy, w rodzaju regularnych dostaw stimpackow, syntetycznej zywnosci, amunicji, ide o zaklad, ze przynajmniej jedna zgodzilaby sie sluzyc zbawcy . Tacy volksdetusche mogliby pracowac jako zrodlo informacji, mogliby kierowac wedrowcow wprost w pulapki Molocha, a w ostatecznosci nawet okupowac dary danina w postaci jednego czy dwoch mlodych, sprytnych ludzi co jakis czas. Wariant drugi ...zastawiasz moj stol w obecnosci wroga mego Ludzi mozna prosto od siebie uzaleznic. Powiedzmy ze jako Moloch wysylam nad jakies zamieszkale tereny prymitywny automat lotniczy, ktory zrzuca wprost pod nogi ludzi jakies paczki. Dla potrzeb bycia przekonywujacym, automat moze sie rozbic tuz za miastem i eksplodowac jak na filmie amerykanskim. Paczki pekaja i wysypuje sie z nich bron. Bron, ale szczegolna. Szybkostrzelna, konkretna, ale uszkadzajaca tylko i wylacznie zywa tkanke. Bach-bach, mutanta brak. Aleeee by sobie ludzie postrzelali. Na pewno wiecej trupow by padlo niz przy malej kampanii Molocha. Wiesc o nowej super broni niosla by sie dlugo i szeroko. Niejeden zabilby zeby posiadac taka strzelbe. I tu minusik - bron dziala na specjalna amunicje. Z pewnoscia predzej czy pozniej jej zabraknie, a wtedy trzeba poszukac amunicji. I nagle okazuje sie, ze prawie kazdy pojazd Molocha wyslany w tym kierunku posiada troche takich nabojow, albo ze taka amunicje przypadkow zostawia po ataku, albo ze paczki z tego rodzaju pestkami znajduje sie to tu, to tam - im blizej terenow Molocha tym wiecej. Wariant trzeci pozwolcie dzieciom przyjsc do mnie Grucha wiadomosc, ze gdzies tam znajduje sie placowka Molocha... Albo nawet nie, niekoniecznie Molocha. Stoi sobie taki zaklad wielkosci malej fabryczki, gdzie pracuja ludzie w bialych plaszczach, o twarzach zaslonietych przez maski chirurgiczne i oczach skrytych za dziwacznymi soczewkami. Rzadko mowia, maja troche sztywne ruchy. Wiadomo jednak, ze jesli przywieziesz do nich zywych ludzi, wzbogaca twoje cialo o cyberwszczepy. I jeszcze chorobe wylecza. I pomoga stanac na nogi po operacji. W zaleznosci od jakosci towaru i jego przydatnosci dostaniesz elektroniczny system celowniczy podpiety do oka, wspomagacze miesni - przyklady bio-cybertechnologii mozna zaczerpnac z innych systemow. Wlasciciele tego zakladu to takie marionetki Molocha, cyborgi pod jego kontrola. Mozliwosci rozbudowy tego wariantu sa spore. Wszczepy moga jak Jedyny Pierscien wplywac na swego uzytkownika, albo wykonywac dodaktowe funkcje, w rodzaju zbierania informacji, czy - hell - bohater moze sie obudzic posrodku nocy tuz przy centralnej studni w osadzie... wrzucajac do niej pietnaste pudelko LSD. A po jakims czasie, gdy ludzie beda juz na niezlym haju zza wydm wtoczy sie zniwiarka ludzkich organow. Cyberszkielet to nie byl chyba najlepszy pomysl co nie ? W tym zakladzie mozna rowniez wymienic bron anty-molochowa, czyli EMP, albo ciezka na biozabojcze wraz z amunicja. Dostarczona bron bedzie po cichu niszczona. Gdy ludzie nie beda mieli z czego strzelac o maszyn, jak moga wygrac ? Wariant czwarty ...niose wam miecz, nie pokoj Oszalala ze strachu grupke porwanych ludzi pakuje sie do jakiegos centrum konwersji. Zastrzyk, chrapunku, budza sie kilka tygodni pozniej, doskonale odzywieni, zaleczeni i wyposazeni w jakies fajne wszczepy (Wow, krzykiem rozbijam sciany, a Mike strzela z oczu laserem). Wita ich obraz twarzy na ekranie monitora, ktory udziela kilka slow wyjasnienia. Bla, bla, bla, to nie tak mialo byc, nie zrozumielismy sie, ja jestem dobry Kalkulator, niose wam pokoj, ale ktos mnie popsul i dopiero teraz do siebie doszedlem , albo proby kontaktu sie nie powodzily... jak to, wiec ludzkosc nie ma powszechnego obiegu informacji ? Nie jestescie jedna caloscia o wspolnej swiadomosci ? Nie wiecie wszyscy co do jedengo, ze to wasi przodkowie pierwsi zaatakowali moje korpusy medyczne ? . W kazdym razie wsio sprowadzi sie do czas zaczac budowac nowe spoleczenstwo, a wy bedziecie moimi emisariuszami. Wybralem was ze wzgledu na wasze super przymioty... Bohaterzy albo zostana wypuszczeni na wolnosc z zaleceniem sprowadzania potrzebujacych do konkretnych miejsca, gdzie udzielona zostanie im pomoc medyczna, a takze przedmiotowa w rodzaju nowiutkiego sprzetu bojowego. No, teraz dorwe tego skur*iela, ktory mnie postrzelil gdy wydymalem jego laske - nie ma to jak zemsta, co nie ? Bohaterzy moga zostac rowniez skierowani do konkretnych misji i zeby bylo ciekawie, te misje moga naprawde wygladac jak zadania dla korpusu pokoju. Odkazicie zrodlo wody, namierzcie gniazdo wampirow, ktore usune jednym precyzyjnie wymierzonym atakiem, rozprawcie sie z szefem gangu, ktory terroryzuje okolice itp. Albo w ogole ofiary operacji moga zostac zwyczajnie wykopane i pozostawione gdzies na srodku pustyni, samotni...z supersprzetem, ktory wprowadzi chaos miedzy szeregi ludzkosci. Tyle w temacie. Do uslyszenia. - Raiin P.S. Btw... Pozdrowienia dla wszystkich. Do konca miesiac nie ma mojego szefostwa, moze cos jeszcze sie naskrobie. :o)
|