Odpowiem tu, bo w sumie jest to moja odpowiedź dla kilu osób w tym wątku. Ja mam zdanie takie: Wydaję mi się, że NIGDY tak naprawdę facet z babką nie dojdą do porozumienia. Nigdy babka nie zrozumie, co facet widzi na przykład w pójściu z kolegami na piwo i porzucaniu paroma kurwami a z kolei, facet nigdy nie zrozumie jak kobieta może w jednym sklepie siedzieć 3 godziny. Oczywiście, jest to cholerne uogólnienie. Nie ma czegoś takiego, że ktoś tu jest lepszy lub gorszy. Facek lub babka. Generalnie jest opinia o facetach, że są gruboskórni a kobitki bardziej subtelne. Ale ja na przykład ostatnio miałem okazję byc w typowo damskim towarzystwie i po prostu... zdębiałem. Nie wyobrażam sobie na przykład abym, któremukolwiek z moich kolegów opowiadał, jaka jest moja żona w łóżku. A na tym spotkaniu... roiło się od: mój Stefan jest OK albo eee, mój stary ma za wczesny wytrysk i tego typu tekstów. Ale z drugiej strony, nie wierzę, żeby wszystkie kobiety zachowywały się w ten sposób. Więc to chyba bardziej zależy od środowiska czy charakteru a nie od płci. Z dowcipami, jak z dowcipami. Generalnie bazują na stereotypach. Ale powtarzam jeszcze raz. Tutaj w grę powinno wchodzić jedynie wyczucie i umiar. Dla mnie same określenia: feminizm czy męski szowinizm zajeżdżają mi już z daleka jakimiś stereotypami. Sorry Anno Izabelo Feministko.

A właśnie. Mam przy okazji do Ciebie pytanie. Dlaczego uważasz się za feministkę? Czym się to konkretnie objawia???