Dawno temu kiedy jeszcze nie było na świecie największego człowieka,

zaczęto stosować dietę ketogeniczną. W latach dwudziestych i trzydziestych zainteresowano się dietą która była w stanie naśladować mechanizm głodówki u człowieka. Leczono tą metodą przeważnie dzieci chore na epilepsję. Po wynalezieniu leków chemicznych straciła ona na popularności, powróciła jednak po latach co się często zdarza. Dietami ketogenicznymi nazwano diety o współczynnikach od 2:1 do 5:1. To już zaczyna nam coś przypominać

- tak tak słynne proporcje. Sposób liczenia jest nieco odmienny T:B+W. Wagowy udział tłuszczu w tych dietach to 66-82%. Białka trzeba jeść tyle aby zaspokoić minimalne potrzeby organizmu. Chciałbym trochę odmagicznić tę dietę. Rozumiem że lepiej się ją sprzedaje kiedy u klienta wywoła się nadzieje na osiągniecie wieku biblijnego (1000lat), ale porzućmy na chwilę reaktory manny i zejd¼my na ziemię choćby i ubitą. Teraz sobie pospekuluję. Zmniejszając białko wprowadzamy organizm w deficyt, broni się on rozkładając własne białka, poczynając od tych najmniej potrzebnych. Tłuszcz staje się głównym paliwem ( w trakcie głodówki jest to własny, w trakcie diety keto tłuszcz z pożywienia). Węglowodanami regulujemy głębokość ketozy, ponieważ głębokiej nie można utrzymywać zbyt długo (z doświadczeñ podobno wynika że te 40 biblijnych dni przeważnie pokrywa się z pogorszeniem parametrów krwi) w trakcie diety ketogenicznej spożywa się węglowodany. Np. pan Kwaśniewski ustalił 'optymalną' ketozę na granicy progu nerkowego (badanie moczu na obecność ketonów). Zdarza się, o czym czytałem na plocmanie, że niektóre osoby mają tę granicę na poziomie 150g węglowodanów, co niestety przekracza górny limit 100g (myślę że jest on po części przypadkowy), nie wiadomo co z takimi odmieñcami robić. Diety tego typu są poznane dość dobrze i zaleca się ich stosowanie przez okres max 2-3 lat i to przy suplementowaniu mikroelementów. Traktuje się je jako narzędzie terapeutyczne a nie sens życia. Ja rozumiem że ideologicznie nastawieni 'optymalni' nie mogą patrzeć na takie świętokradztwo, ale mam nadzieje że jest ktoś chętny podyskutować o takich porównaniach: głodówka-dieta ketogeniczna-dieta Kwaśniewskiego. Wszystko wygląda mi na to że gdyby odjąć od DO opowieści biblijno-pasterskie to zostanie nam jedna z mutacji diet ketogenicznych. Zresztą jej twórca zdawał sobie z tego sprawę gdyż bardzo duży nacisk położył na zmianę zasilanie mózgu jaka miała wystąpić u optymalnych i spowodować, że staną się Lud¼mi przez duże L (w odróżnieniu od ludzi nie stosujących jego diety) oraz zapewniał, że użytkownicy diety będą 'wiedzieć' a nie 'wierzyć' jak reszta śmiertelników. To oczywiście sztuczki socjotechniczne ale widać wyra¼nie, że się sprawdziły. Wypadałoby jeszcze wyjaśnić dlaczego uważam że lepszy jest oryginał niż imitacja. Ludzie głodowali od początku swojego istnienia, przystosowaliśmy się do tego na drodze ewolucji, po prostu przeżywali Ci którzy mieli największe zdolności gromadzenia tłuszczu, co w dzisiejszych czasach stało się utrapieniem ich potomków

. Człowiek przez tysiąclecia żył w rytmie przyrody, potrafi gromadzić nie tylko tłuszcz ale i inne potrzebne dla organizmu składniki. Dieta Kwaśniewskiego bilansuje pożywienie każdego dnia, co nigdy nie miało miejsca w historii, nasz organizm nie potrzebuje dzieñ po dniu dokładnie tego samego - choć można wpaść w taką pułapkę myślową gdyż naukowcy podają przeważnie dziennie zapotrzebowanie na jakiś składnik. Praktycy diet ketogenicznych ostrzegają przed ich permanentnym stosowaniem, podają zagrożenia jakie niesie taka dieta, niestety ojciec DO podchodzi do swojego dziecka bezkrytycznie i nawet twierdzi, że nie potrzebne są żadne badania gdyż to: 'mozolenie się na próżno' dieta jest idealna i koniec kropka. pozdrawiam Chaciur