|
CHOROBA BUERGERA Jest to choroba z autoagresji spowodowana określonym, nieprawidłowym składem diety. Przed 100 laty była nawet zwana chorobą polską ze względu na bardzo częste występowanie na naszych ziemiach. Tam, gdzie jest choroba Buergera, miażdżycy być nie może. Choroba Buergera jest zaliczana do tak zwanych zespołów antymiażdżycowych. Jest to typowa choroba pastwiskowa. Głównym ¼ródłem energii u chorych na chorobę Buergera, są węglowodany spalane w szlaku heksozowym, a wolne kwasy tłuszczowe są spalane głównie w czasie stresu przez narządy uprzywilejowane w zaopatrzeniu, takie jak mózg czy serce. Określony skład diety jest przyczyną nadmiernego spalania węglowodanów i nadmiernego wytwarzania hormonów zwężających tętnice takich jak adrenalina, czy noradrenalina. Komórki ścian tętnic nie mogą żyć przy tak złym zaopatrzeniu, jakie otrzymują. Najgorzej ukrwione są tkanki obwodowe - stopy, podudzia i dłonie. Komórki te buntują się, zaśmiecają środowisko organizmu produktami swojej przemiany materii, które powinny na miejscu utylizować. Nie mogą tego robić, bo nie mają tyle energii, ile potrzeba i brakuje im białka, z którego mogłyby zbudować potrzebne enzymy (maszyny). Do spalania cukru (glukozy) w organizmie potrzebny jest magnez. Organizm chorego spala bardzo dużo cukru, zużywa przy tym dużo magnezu. Poziom magnezu u chorych na tę chorobę jest 3 razy wyższy niż u zdrowych. We wszystkich chorobach pastwiskowych występuje hypermagnezemia to znaczy podwyższony poziom magnezu w tkankach i w surowicy krwi. Organizm pobiera z pożywienia tyle i takich minerałów, jakie potrzebuje. Jeśli pobiera dużo magnezu, to oznacza, że ten organizm spala dużo węglowodanów w szlaku heksozowym, tym typowym dla trawożernych i niewolników, przy którym synteza (tworzenie) cholesterolu jest 300 razy mniejsza niż przy przetwarzaniu glukozy w szlaku pentozowym. Dlatego u tych chorych miażdżyca nie powstaje. Ale choremu jest wszystko jedno z jakiego powodu zatykają się jego tętnice w rękach czy nogach. Jest mu wszystko jedno z jakiego powodu chodzić nie może, bolą go stopy, palce wrzodzieją lub usychają jak u egipskiej mumii, wyje po nocach z bólu. Niedawno w TV pokazano film o naszym rekordziście świata w pływaniu sprzed lat, chorym na chorobę Buergera. Miał bardzo silne bóle w nodze, stał całymi dniami i nocami, bo w pozycji stojącej bóle były mniejsze. Nie mógł jeść, ale dwa litry bardzo słodkiego kompotu wypijał na raz. Profesor występujący w filmie powiedział, że zupełnie nie wiadomo, dlaczego ta choroba pojawia się u jednych ludzi, a inni nie chorują, że to taki ślepy los i nie wiadomo na kogo popadnie. W tym czasie, gdy sportowiec chorował, znałem już przyczynę choroby Buergera i wyleczyłem sporą grupkę chorych z tej choroby. Pomóc mu nie mogłem - dzięki lekarzom. Palenie tytoniu wpływa bardzo niekorzystnie u chorych na chorobę Buergera, podobnie jak u chorych na wszystkie pozostałe choroby pastwiskowe, czyli tak zwane zespoły antymiażdżycowe, ponieważ u tych chorych występuje ogólna i miejscowa przewaga układu sympatycznego, a palenie tą przewagę zwiększa, wpływa niekorzystnie na skład diety tych chorych, zwęża i tak już zwężone naczynia tętnicze. Papierosy w dawce powyżej 40 sztuk na dobę działają odwrotnie. Porażają układ sympatyczny, co powoduje zwiększenie przewagi układu parasympatycznego, co powoduje z kolei rozszerzenie naczyñ tętniczych i zmniejszenie bólów. Nie oznacza to wcale, że chory na chorobę Buergera powinien palić 40 í więcej papierosów. Chory na chorobę Buergera żywi się ¼le. Papierosy kosztują dużo. Jeśli wyda dużo pieniędzy na papierosy, to musi wydać mniej na jedzenie. Czyli musi kupować jedzenie tañsze, a tañsze jest jedzenie pastwiskowe, które jest przyczyną choroby. Organizm może poprawić zaopatrzenie jednych tkanek kosztem innych. Ale musi mieć z czego zabrać. Gdy nie ma z czego, żadne leki, czy zabiegi, czy duża ilość wypalanych papierosów pomóc nie może. W chorobie Buergera nie występują zmiany zarostowe zapalne w tętnicach mózgowych, ponieważ tętnice mózgowe nie zwężają się pod wpływem przewagi układu sympatycznego: adrenaliny, noradrenaliny, Stan zdrowia chorych na chorobę Buergera podczas leczenia szpitalnego z zasady pogarsza się. Często chory idzie do szpitala na własnych nogach, a wychodzi bez nogi czy nóg. Dieta w szpitalu jest dietą pastwiskową, która musi nasilać postęp choroby. Ponadto stres spowodowany pobytem w szpitalu powoduje brak apetytu i zmiany w żywieniu na jeszcze gorsze. Odwiedzający chorego w szpitalu przynoszą choremu kwiatki, które bezpośrednio nie szkodzą, ale przynoszą też kompoty, słodycze, czekoladki, soki owocowe czy owoce. A te produkty już szkodzą. W Arkadii przebywało 53 chorych na chorobę Buergera, w tym 10 kobiet. ¦redni wiek chorych wynosił 34 lata (od 21 do 47 lat), chorujących średnio 10,2 lat (od 6 miesięcy do 21 lat). Chorych na mniej zaawansowaną chorobę starałem się nie przyjmować ze względu na ograniczoną ilość miejsc, a poza tym oni mogli wyleczyć się w domu. Po amputacji koñczyny było 16 osób, po innych amputacjach było 15, po sympatektomiach (od 1 do 4) było 37 osób. Sympatektomia to leczenie operacyjne polegające na przecięciu nerwów układu sympatycznego, tego zwężającego tętnice. Po operacji więcej krwi do nogi czy ręki nie dopływa. Zmienia się tylko jej rozmieszczenie. Skóra robi się gorąca, a mięśnie stają się jeszcze bardziej niedokrwione. Często po zabiegu występuje gwałtowne pogorszenie i nogę trzeba amputować. Czasem po operacji, a częściej po 3-4 operacjach, występuje poprawa. Na ogół odnerwia się jedną nogę, czasami obie, gdy trzeba odnerwia się jedną lub obie ręce. Skóra odnerwionych koñczyn staje się gorąca, chory zaczyna tracić dużo ciepła. Aby tę utratę ciepła wyrównać, musi więcej ciepła wytwarzać. Aby wytwarzać więcej ciepła, musi nie tylko jeść więcej. Musi jeść inaczej. A to inaczej różni się od diety powodującej zachorowanie na chorobę Buergera, zbliża dietę w kierunku korytkowym, a na takiej diecie na choroby Buergera już się nie choruje. Na ogólną liczbę 53 chorych znaczne owrzodzenia palców, stóp, podudzi, kikutów pooperacyjnych występowały aż u 41 chorych. Bóle spoczynkowe występowały u 36 chorych. W chorobie Buergera bóle są bardzo silne. Często wymagają podawania narkotyków. Na 53 chorych, którzy teoretycznie powinni mieć 106 zdrowych nóg, próbę wysiłkową można było wykonać tylko na 29 koñczynach dolnych. Pozostałe 77 nóg nie nadawało się do wykonania tej próby. Albo ich nie było, albo były tak znacznie owrzodziałe, że próby nie można było przeprowadzić. U chorych stosowano prądy selektywne PS na koñczyny dolne, czasem, w razie potrzeby również na koñczyny górne. Leczeniem przyczynowym było żywienie optymalne. Uzyskano następujące wyniki: bóle spoczynkowe koñczyn występujące u 36 chorych, ustąpiły u 25 w okresie od 1 dnia do 12 dni, średnio po 7 dniach. U wszystkich pozostałych zmniejszyły się znacznie tak, że nikt nie musiał brać już narkotyków czy innych leków przeciwbólowych. W okresie pobytu owrzodzenia wygoiły się u 5, u wszystkich pozostałych zaczęły się goić. Szybko ustępowały obrzęki, sinica, plamy na skórze. Chodzić z bólami mogło tylko 20 chorych. Tylko u nich można było zmierzyć tak zwany dystans chromania, czyli dystans w metrach jaki mogli przejść do czasu, gdy pojawiający się ból uniemożliwiał dalsze chodzenie. Spośród 20 chorych, którzy mogli chodzić, u 8 objawy chromanit ustąpiły, u 12 wydlużył się dystans chromania o średnio 1100 proc I to w okresie 12 dni. Siła mięśni koñczyn dolnych wzrosła średnic o 55 proc., zaopatrzenie w krew koñczyn zwiększyło się średnio o około 240 proc. Pobudzenie maksymalne nerwów naczyniorozszerzających może u zdrowych zwiększyć przepływ maksymalnie o 500 proc. U chorych poprawa ukrwienia po leczeniu prądami selektywnymi, jest o połowę mniejsza, ale i tak nie do uzyskania przy pomocy wszystkich innych metod leczenia. Gdybym wiedział, że taki doktor Kwaśniewski istnieje, to miałbym obie nogi i żyłbym jak człowiek - napisał chory wyleczony z choroby Buergera. Ministrowie zdrowia, rada naukowa przy ministrze zdrowia, wielu profesorów o tym już od dawna wiedziało, ale chorym powiedzieć nie chciało. Wyjątków prawie nie było. Każdy chory, który przebywał w Arkadii z chorobą Buergera, został z tej choroby wyleczony. Tylko nie odrosły im już odcięte nogi czy palce. Wyleczone zostały setki chorych na tę chorobę. Nawrotów choroby nigdy nie było. Wszystkie owrzodzenia, czasem bardzo duże, wygoiły się po kilku miesiącach, najdalej po 20 miesiącach. Niedawno spotkałem chorego, który przebywał w Arkadii w grudniu 1987 r. Miał 7 palców u stóp, jak u mumii egipskiej - byty czarne i martwe. Po kilku miesiącach sam w domu poodcinał sobie te palce żyletką, niektóre odpadły same. Za 9 miesięcy był już zdrowy i jest zdrowy do dziś. Choroba Buergera jest dotąd straszną chorobą, prowadzącą do kalectwa i przedwczesnej śmierci, powoduje ogromne bóle i zamienia życie chorego w piekło. Nadal tak się dzieje pomimo tego, że każdy kolejny minister zdrowia z obecnym włącznie, wielu profesorów i lekarzy od dawna wiedzą, że tak być nie musi. Jeśli się nie wie, trzeba się uczyć, a już na pewno nie wolno nie sprawdzić. To jest cytat z książki Dra Jana Kwaśniewskiego. Ma on na swoim sumieniu uratowane tysiące koñczyn, które chirurdzy mieli zamiar obciąć. Lekarze nie potrafią leczyć buergera, nie znają jej przyczyn, mówią coś o paleniu itp. Zobaczcie co je chory? Ile w tym jest tłuszczu ... więcej ť
|