|
Jest to fragmenty z listów pacjentów dra Kwaśniewskiego. przekaż go szwagrowi Proszę Jacek PS lekarze nie czytajcie tego. To sie nie mogło zdarzyć a więc tego nie ma, iluzja W 1987 r w styczniu, doznałem nagłych boleści w koñczynie dolnej do tego stopnia, że nie mogłem zrobić kilku kroków. Wtedy zgłosiłem się do chirurga naczyniowego, który skierował mnie do szpitala. Tam byłem leczony kroplówkami, w których otrzymywałem polokainę i sadamin przez okres 3 miesięcy bez żadnego skutku. W koñcu zapadła decyzja o amputacji koñczyny, na co wyraziłem zgodę, ponieważ nie było wyjścia. Z bólu nie spałem nocami i wiłem się jak robak. Krótko przed amputacją przyszła do szpitala żona, która oświadczyła mi, abym wstrzymał się z decyzją o operacji, ponieważ w telewizji byt program Gra o milion , w którym występował lekarz, który leczy miażdżycę. Poprosiłem ordynatora o przepustkę i od razu skontaktowałem się z dr. Kwaśniewskim, który wyraził zgodę na przyjazd do Ciechocinka. Po zbadaniu mnie zalecił dietę, którą przyjąłem sceptycznie. Dietę tą stosowałem przez okres miesiąca i dopiero wtedy uwierzyłem w jej skuteczność, ponieważ ustąpiły mi bóle i mogłem spać spokojnie. Po 2 miesiącach chodziłem dobrze. Ponieważ czułem się dobrze, zacząłem podjadać chlebek i ziemniaki, co spowodowało nawrót choroby. Wówczas załamałem się i przestałem wierzyć we wszystko, byłem przekonany, że nie ma dla mnie ratunku. Aż tu nagle otrzymuję list od Pana dr. Kwaśniewskiego, że z dniem 2.11.1987 r. rozpoczyna działalność zabiegową. Po przyje¼dzie mówiłem Panu Doktorowi, że było tak dobrze, a tu nagle z powrotem choroba zaczyna wracać. Pan Doktor od razu powiedział mi, że zgrzeszyłem jedzeniem. Niestety, było to prawdą! Po pobycie przez okres tygodnia poczułem się na tyle dobrze, że pojechałem do domu pociągiem, a z powrotem przyjechałem z Torunia rowerem. Po zakoñczeniu kuracji 14.11.1987 r już 23.11.1987 r. podjąłem pracę, o której przed kuracją u p. dr. Kwaśniewskiego nigdy nie mogłem marzyć. Doktor Kwaśniewski to Zdrowie. Jerzy Popławski, Toruñ 16. 01.88 r. W kilku zdaniach chciałbym przedstawić przebieg mego leczenia. Otóż około połowy maja nastąpiło bardzo szybko pogorszenie choroby Buergera. Po kolei zaczęła ogarniać martwica opuszki palców najpierw lewej, następnie prawej ręki. Chirurg, u którego się leczyłem przy każdej wizycie proponował leczenie w szpitalu oraz amputację zaatakowanych części ciała. W grudniu doszła martwica drugiego palca nogi prawej i znowu propozycja amputacji palca. Nigdy nie wierzyłem, że znajdzie się sposób na wyleczenie mojej choroby, a oto okazało się, że jest inaczej. Dzisiaj po 12 dniach leczenia czuję się znakomicie. Wróciło tętno, rany zaczęły się pięknie goić, a nade wszystko nie grozi mi szpital. Serdecznie dziękuję Panu Kwaśniewskiemu oraz całemu personelowi za skuteczność i cierpliwość w leczeniu. Z poważaniem Stefan Ryduchowski, Solec Kujawski 17.01.88 r Mam 23 lata. Od 19 roku życia choruję na chorobę Buergera. Jestem po sympatektomi, od pół roku chodzę o kulach, amputowano mi palec stopy lewej, stopa zrobiła się granatowa, przeprowadzono udrożnienie tętnicy, co niestety, nic nie dało. Po 7 dniach pobytu w Arkadii zacząłem chodzić bez kul, następne dni są coraz lepsze, chodzę bez bólów, gram w tenisa, mogę normalnie sypiać, mam apetyt jak nigdy dotąd. Wróciłem do normalnego życia. Składam serdeczne podziękowanie doktorowi Janowi Kwaśniewskiemu, zasługuje on na wszelkie laury, które są na świecie. Dla mnie on jest wspaniałym lekarzem, który opracował receptę na zdrowie i dłuższe życie ludzi. Szczęść Boże, panie doktorze. Włodzimierz TyIczyñski z Pecna 28.01.88 r.
|