|
Mam pytanko czy zagraniczne leki na Alzheimera lecza, czy tez utrwalaja dolegliwosci na stalym poziomie a przez to uzalezniaja. Bylo nie bylo w Polsce ludzie na Alzheimera nie chorowali a zyli do 100 lat. Teraz coraz wiecej chemii, zanieczyszczen , stresow i chemioterapia Czy te leki trwale nie uszkadzaja polaczen nerwowych, blokujac wymiane informacji pomiedzy neuronami, blokujac dostep do obszarow pamieci wywolujac dalsze pogorszenie objawow to chwilowej regresji ? Czy gdyby tych starszych ludzi z rzekomymi Alzheimerami wyslac na rok na wczasy, z dobrym wyzywieniem, ladna pogoda, bez stresow, bez lekow , high life czy wtedy ich zycie i stan zdrowia nie uleglyby samoistnej poprawie. Tak jak rosliny po huraganie i burzy znow same rozkwitaja, a podlewanie ich woda i nawozami w czasie burzy i huraganu nie moze wplynac na ich rozwoj. Przeciez skoro podobno papiez, Regan choroja na A. i majac dostep do najlepszych i najdrozszych lekow lednak maja dolegliwosci, to moze ten kierunek terapii nie rokuje nadziei na wyleczenie. Przeciez bedac wlascicielem komputera 486 DX100 kupionego przed kilku laty mozemy na niego narzekac, ze nie mozna uruchomic Offica i wolno chodzi i dolozyc mu pamieci, dac wiekszy dysk, szybki CD, zwiekszyc napiecie procesora, ale on nadal bedzie szwankowal gdyz jest przeznaczony dla starych programow Win3.1 a nie Windows 2000. Tak samo starsi ludzie sa przeznaczeni do zycia w spokoju, bez stresow a chemiterapia jedynie zwiekszy czestotliwosc pracy ich komputerowych mozgow, ale nie uczyni z nich mlodzieniaszkow, bo i po co. A tak ich procesory w zmogu sa sztucznie podkrecane, az nie wytrzymuja, i sie przepalaja i ludzie umieraja na wylewy, zawaly. Moze ten kierunek leczenia chorob wieku starszego silna cheimioterapia jest i tak skazany na niepowodzenie i szkodliwy dla samych pacjentow. Bo w koncu jedyna choroba ludzi starych bedzie Alzheimer gdy ktos dozyl 80 roku, albo wczesniej wylew, zawal, nowotwory. Przemysl farmaceutyczny z pewnoscia p[osiada rezerwy produkcyjne i jest zainteresowany produkcja i sprezedaza, ale czy jest to takze interes pacjenta ? Moze ktos ma w rodzinie starsze osoby i napisze, ze sa leczone czy tez leczenie im bardziej szkodzi niz pomaga. Dariusz
|