Poza tym jeszcze pomaga udzielanie się przy pracach na decku, np. wybieranie szotów przy zwrotach. Jeszcze mogę dodać, że: Choroba najbardziej łapie gdy nic się nie robi. Bo jak sie nic nie robi to sie o chorobie mysli i zastanawia czy trzeba gonic ptaka juz czy jeszcze sie troche wytrzyma

a jak czlowiek ma robote - to mysli o niej. BTW: rok temu kapitan prowadzacy s/y Bolinskiego - spotkanego na koncu Lysefiordu - przy okazji fetowania tegoz spotkania opowiadal o strasznie chorujacym zalogancie. Temuz to cierpiacemu czlowiekowi pomogla... kielbasa!

Znaczy - nie jadl kielbasy tylko patrzyl jak sie kiwa powieszona w kambuzie. Ponoc blednik goscia przestawal byc zdezorientowany i stwierdzal, ze juz jest OK. Z tej samej przyczyny mniej 'muli' na pokladzie - oko ma punkt odniesienia w postaci horyzontu, morza, otoczenia. Pozdrawiam